Stockholm
Tak bardzo, bardzo próbowałam powstrzymywać napływające łzy gdy zrozumiałam, że przez najbliższe dwa i pół miesiąca Cię nie zobaczę. Ale każdy mężczyzna ma Twoją twarz, wśród gwaru obcego mi języka nasłuchuję Twojego głosu, mój nos wychwyci strzęp Twojego zapachu i odlecę, odpadnę, pójdę za tym zapachem mamiąc się nadzieją, że jakimś cudem to jesteś Ty. Przerażenie ściska mi gardło, tak bardzo się boję, że mnie zapomnisz, że już nic nie będę dla Ciebie znaczyć. Kurczowo chwytam się naszych wspomnień, przypominam sobie, jak brzmiał Twój głos, obracam bransoletkę którą dostałam od Ciebie, wciąż ją ściskam i modlę się, mam taką cholerną nadzieję, że o mnie pamiętasz, że wiesz, ile dla mnie znaczysz. Już teraz, pierwszego dnia brakuje mi naszych rozmów przez telefon, Twojego zupełnie innego podejścia do życia, Twojego śmiechu i Twojej kojącej obecności. To właśnie Ty ratowałeś mnie tak wiele razy przez ostatnie tygodnie, które były tak straszliwe i stresujące.
I. już śpi, a ja próbuję nie płakać. Błagam, błagam, zjaw się na skype i uratuj mnie dziś, powiedz, że ta odległość to nic, że jesteś, byłeś i będziesz, że mimo wszystko, mimo wszystko pozostaniesz. Zwierz mi się, podziel się ze mną okruchem swojego życia, pozwól myśleć, że mimo wszystko jestem kimś więcej. Rozśmiesz mnie, tak jak tylko Ty potrafisz. Spraw, abym do Ciebie należała. Chcę być Twoja.
annette 2012-01-14 20:05:42
skomentuj (0)
off you go
Mniej niż 5 godzin do odlotu... A ja wciąż Cię widzę jak siedzisz na kanapie w moim pokoju. Na przegubie prawej ręki noszę Twoją bransoletkę, a na ustach czuję Twój pocałunek... To wszystko wydaje się być takie skomplikowane, ale przecież nie jest. Wciąż czuć Twój słodki zapach w powietrzu.

Czas... czym jest czas? Niczym więcej jak mrugnięciem powieki...

annette 2012-01-14 01:17:01
skomentuj (0)
hello, 2012
W Nowy Rok weszłam szczęśliwa jak nigdy. Porównywałam siebie sprzed roku i zadziwiła mnie ta zmiana - jak gdybym to nie była ja... A jednak, w jakiś sposób, to byłam ja... Ale tak naprawdę, dopiero teraz zaczęłam żyć. To było najcudowniejsze sześć miesięcy mojego życia... I to nadal trwa. Jest cudownie, a nawet lepiej.
Pewne rozdziały zamknęłam tylko po to, by otworzyć nowe. Tyle się teraz dzieje, jestem tak szczęśliwa, tak niesamowicie szczęśliwa! Szczęśliwa wewnętrznie. Mimo, że czasami bywa ciężko i pod górkę i czasem chce mi się wyć z bezsilności i płakać i ogarniają mnie takie straszliwe wątpliwości i ataki paniki które zaciskają moje serce i żołądek w supły - mimo to, jestem szczęśliwa. Bardziej niż kiedykolwiek bym mogła to sobie wyobrazić. 

Żyłam myślą o obiedzie z Tobą od wtorku. Byłeś nagrodą za cały ten pokręcony tydzień, za nieprzespane noce, za stres i za strach. To co mi dajesz - godziny śmiechu i odprężenia - są cudowne. Szłam wczoraj do Ciebie, stałeś i czekałeś na mnie i moment, w którym pocałowałam Cię i przytuliłam były po prostu nie do opisania. Bo oto jest po wszystkim i mogę odetchnąć. To nie jest zakochanie... Ale kto wie, co z tego wyjdzie? Za tydzień mnie już nie będzie, nie chcę, abyśmy obydwoje mieli chaos w głowach. Ale cudownie mi się spędza z Tobą czas i wciąż mi mało.

Tydzień... Jeszcze tylko tydzień i zacznie się ta wielka przygoda... :))

annette 2012-01-06 14:54:11
skomentuj (0)
merry and bright
Wigilia. Obok mnie siedzi kuzyn i jego wieloletnia dziewczyna, po raz pierwszy ktoś "obcy" spożywa z nami wigilię. Osobiście nie mam nic przeciwko, ale...
Po raz pierwszy od czterech lat nie mam kogo przyprowadzić na świąteczny obiad ani do kogo wpaść. Nie mam do kogo zadzwonić i powiedzieć, jak mnie moja rodzina czasem denerwuje, zwłaszcza męska część gdy sobie wypije. Pomyślałam sobie, że to trochę przerażające. Że za rok o tej porze to jednak wolałabym mieć tego kogoś obok. Być może nawet przyprowadzić go na wigilię. Moja potrzeba kochania jest ogromna i czasem aż się jej boję. 
To dzień cudów... Napisał do mnie K, po raz pierwszy od siedmiu miesięcy. Próbowałam zadzwonić do M, ale nie odbierał. I, niespodzianka... W trakcie kolacji zadzwonił P i nagrał się na sekretarkę z życzeniami wesołych świąt. Jestem ciekawa, co mi powie, do czego doszedł. Wszak opowiadał mi, jak nie umie się cieszyć ze świąt i spotkania ze swoją dziewczyną... 
Teraz są święta i staram się nie martwić niczym. Po prostu cieszyć się i spędzić czas z rodziną. Pojutrze wrócę do pracy na cztery dni, w piątek ostatni raz... Postaram się nie płakać. Najtrudniejsze jeszcze przede mną - zdobycie wszystkich potrzebnych zaliczeń. Oby się udało...

annette 2011-12-25 14:27:26
skomentuj (0)
to w porządku
Zgadzając się na propozycję mamy nie miałam pojęcia, na co się piszę. Chodziłyśmy leniwie po sklepach, mama była w wyśmienitym humorze. W końcu zdecydowała się zajrzeć do marketu by kupić kurczaka na obiad... Szłam za nią, rozglądając się na boki - wszak trzeba kupić dekoracje na świąteczne ciastka. I wtedy, w jednej z alejek stałeś TY. Byłeś zbyt zajęty wybieraniem czegoś z półki, ale pode mną momentalnie ugięły się nogi a serce biło tak szybko że traciłam oddech. Przeszłam szybko obok i zaczęłam się zastanawiać, co robić? Machinalnie odpowiadałam na pytania mamy, nie do końca zainteresowana tym, co tak naprawdę mówi. Odprowadziłam ją do kasy i pod byle pretekstem wróciłam... Prawie na Ciebie wpadłam. Byłeś tak samo zszokowany jak ja! Mieszkasz na drugim końcu miasta, co tu robiłeś? Uśmiechnęłam się jak najszerzej mogłam i zapytałam, czy może wiesz, gdzie są przyprawy? (jakimś dziwnym trafem przypomniało mi się, że potrzebuję wanilii...) Odpowiedziałeś, że nie wiesz, a ja szybciutko uciekłam z powrotem do kasy (wanilii nie było...). W samą porę, bo mama akurat płaciła. Szybko wrzucałam produkty do siatki, a Ty... stanłaeś w tej samej kasie, oddalony o parę osób. Uśmiechnęłam się do Ciebie i odeszłam... Gdy byłam wystarczająco daleko, odwróciłam się - wpatrywałeś się we mnie z niedowierzającym uśmiechem na ustach. Mrugnęłam do Ciebie, uśmiechnęłam się i poszłam przed siebie... Co nie przeszkodziło Ci w zadzwonieniu do mnie i zapytaniem z oburzeniem, dlaczego nie przedstawiłam Ci mojej mamy? I nigdy się nie dowiesz, że wczoraj odsłuchiwałam z dziesięć razy Tój głos nagrany na sekretarkę... Nigdy nie byłam tak wdzięczna za to ustrojstwo jak wczoraj. 
Czy Ty masz pojęcie, co Ty ze mną robisz?...
I dlaczego akurat Ty musisz być już zajęty...
Ale to w porządku. I tak dajesz mi więcej, niż mogłabym prosić. 
Chociaż... niedosyt pozostaje.

annette 2011-12-13 11:08:00
skomentuj (0)

Księga gości

Linki

Elendili
Listy z krainy słów
Sylvia Plath
zdjęcia mojego autorstwa


wieczorny
Paula i Pan Śmieciuch
Dawid
Lynka
Asiunia
in-fashion
lone wolf
woobiedoobie
Aneta
Kasia
all of me


Archiwum
2012
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec


Paula Dla Blogowicz
foto: deviantart